Ależ dzisiaj się działo!
Na pokazach chemicznych z panią Małgorzatą Kędzierską płonęły nam dłonie, zanurzaliśmy się
w chmurach i jedliśmy pianę! Ach, ta sublimacja!
Podczas spotkania z ornitologiem Łukaszem Bednarzem obrączkowaliśmy ptaki (wszystko zostało skrzętnie zanotowane w zeszycie obrączkarskim) i poznawaliśmy sekrety z życia m.in. dzwońców, mew, sikorek i kosów.
Na zajęciach plastycznych powstały koniki z kartonu i włóczki. Niektóre z nich osiągnęły poziom sztuki nowoczesnej. Niektóre dostały imiona: Gustaw, Lilia, Madame, Gabryś i Czteropak.
A poza tym?
Były gry i zabawy — część przypominała półmaraton, część zajęcia z pantomimy. Stąd te miny na zdjęciach. To nie zmęczenie. To ekspresja artystyczna.
![]()





