Z cyklu „Opowieści z autokaru”
Drugi dzień ferii z GOKSiR. Niby nic nadzwyczajnego – wyjazd do Lublina. Rozpoczął się jednak dość kłopotliwym wyznaniem jednego z uczestników: „Proszę pani, a ja jestem groźnym przestępcą i ściga mnie policja.” Co w takiej sytuacji powinien zrobić opiekun? Nakazuje przestępcy natychmiast ustawić się w parze i grzecznie czekać w kolejce po popcorn. Nikt nie może się dowiedzieć, że przestępca najzwyczajniej w świecie wybrał się do kina na drugą część „Akademii Pana Kleksa”.
Recenzja filmu okiem niedrzwickich koneserów kinematografii: „podobało mi się”; „dla mnie to był straszny film, bałem się”; „a dla mnie był bardzo smutny”; „proszę pani, a pani wygląda jak wiedźma, bo też jest taka czarna!” (czy chodzi o tę, która pożera dzieci?).
Zostawmy jednak film, aby każdy miał szansę ocenić go po swojemu. Kolejnym punktem dnia była „Strefa Wysokich Lotów”. Nie, nie, to nie stanowisko do prowadzenia obserwacji ornitologicznych. To park trampolin. Tutaj nasuwa się jednak – dość oczywista – obserwacja: dzieci + trampoliny + zgrzewki wody = praktycznie obieg zamknięty.
Wycieczka, zdaniem uczestników, trwała krótko. W drodze powrotnej słychać stłumione śmiechy. Większość kontempluje treści z wielkiego ekranu albo ilość wykonanych skoków. Samochody za oknem przesuwają się majestatycznie w popołudniowych korkach. Na drugim skrzyżowaniu ktoś zasypia. Nie oszukujmy się, w autokarze po prostu wieje nudą. Nagle pada pytanie:
- Ciociu, a dostałaś kiedyś z liścia?
Hitchcock lepiej by tego nie wymyślił.
Ciąg dalszy nastąpi.