Oto dwa wiersze pani Marii Pawełczak ze Strzeszkowic. Ciepłe, osobiste
przemyślenia oraz wspomnienia - pisane z refleksją i z humorem, prosto
z serca.
Podróże w czasie
Gdy nasze babcie podróżować chciały,
to niewątpliwie dużo gorzej miały.
Chcąc dostać się do miasta, kościoła,
a nawet w gościnę...
To tylko piechotą, z zajdkami na plecach.
Okryte chuściną,
luksusem była furmanka ze szkapiną.
Zależy gdzie się mieszkało.
Mam na myśli wieś.
To nasze mamy chyba miały lżej,
motory, rowery. I piękne wasągi
zaprzęgane w parę koni do nich pasujących.
A my – rocznik powojenny,
wzrastający z postępem praktycznym:
motory, emzetki, rowery składaki,
warszawy, syrenki, fiaciki na raty.
Autobus na wsi to była wygoda,
dostać się do miasta – a to już przygoda.
Rano czy wieczorem, zawsze pękały w szwach.
Jakaż była radość, stłoczeni jak sardynki,
i na jednej nodze – ale co tam! Jedzie się.
Teraz sześćdziesiąt plus vat,
otworzył się przed nami świat.
Wyjazdy, występy, tego typu przyjemności.
A nawet Sanatorium Miłości.
Nasze państwo o nas dba,
co miesiąc rencinę da,
co roku jest podwyżka, a nawet trzynasta pensja.
Więc – ahoj! Szeroki świecie!
Lot podniebny niech nas niesie.
Anglia, Francja, Belarus!
Ale do Strzeszkowic WRÓĆ!
Więcej twórczośći pani Marii i innych lokalnych poetów znajdziecie w zakładce LOKALNI POECI





