Poniedziałek to dzień tradycyjnie związany z lataniem. Stąd pomysł na Bajkową Olimpiadę, podczas której dzieci odwiedzały kolejne stanowiska i wykonywały różne zadania. Każde ze stanowisko nawiązywało do jakiejś latającej postaci lub pojazdu. W „Latającym dywanie” uczestnicy szusowali na wieloosobowych nartach. „Latający balon” oznaczał skoki przez hula-hop. W „Latającej parasolce” strzelano z łuku, w „Latającym koniu” rzucano do celu, a w „Latającej miotle” można było pojeździć na rotini. „Latający słoń” prowadził przez najeżoną kolcami ścieżkę sensoryczną, „Latający spodek” zachęcał do chodzenia na szczudłach, a w „Latającym kufrze” czekał na dzieci tunel zagładek (zagładki to taki rodzaj wyjątkowo podchwytliwych zagadek, które – niezależnie od odpowiedzi – prowadzą prosto do... tunelu zagłady).
Po sportowo-bajkowych zmaganiach wróciliśmy do GOKSiR-u, by zbudować latające rakiety kosmiczne. Potrzebne były do tego kartki, kredki i sznurki. Ewentualnie ciekły wodór, nafta rakietowa albo metan z tlenem, ale uznaliśmy, że budżet wakacyjnych zajęć jednak tego nie udźwignie.
![]()




