Dziś przyszła pora na wielkie zawody. Do walki stanęły drużyny: Koteczki, Kiełbasa i Skisłe Kisielki. Emocji nie brakowało podczas wyścigów ręcznikowych i niezwykle wymagających wyścigów po buty. Do dziś nie wiemy, czy szybciej biegły dzieci, czy ich buty.
Na deser przygotowaliśmy niby-gofry z bitą śmietaną i kolorowymi drażami. Wyglądały fantastycznie. Aż trudno było uwierzyć, że to nie cukiernia, tylko zwyczajny ośrodek kultury.
Stworzyliśmy również ludziki z papierowych rurek. Większość dostała bujne włóczkowe fryzury, ale niektóre najwyraźniej stwierdziły, że beret albo czapeczka to szczyt mody. I trudno się z nimi kłócić.
Nie zabrakło też kalamburów oraz gier i zabaw, które miały rozładować energię uczestników. Według naszych pomiarów poziom energii pozostał niezmiennie bardzo wysoki.
![]()





