W środowe popołudnie rozmawialiśmy w Pogadalni w Krężnicy Jarej o szczerości. Szybko okazało się, że to temat daleki od prostych odpowiedzi.
Czy szczerość to mówienie wszystkiego wprost?
A może to raczej refleksja i samoświadomość — zatrzymanie się i sprawdzenie: co ja właściwie czuję i czego potrzebuję , a także co czuje i czego potrzebuje druga osoba? Czy chodzi tu właśnie o taką uważność?
Szczerość wymaga odwagi i szacunku. A może i dyplomacji?
Jesteśmy szczerzy wtedy, gdy mamy zaufanie do innych. Szczerze wypowiadamy się, gdy nas ktoś o to poprosi.
Szczerość to dzielenie się dobrem. To spójność między tym, co mówimy i tym, jak działamy.
To umiejętność dawania informacji zwrotnej tak, by była prezentem — nawet jeśli zawiera trudne treści (w myśl maksymy: łyżka miodu i beczka dziegciu).
A jednak mamy dylemat… Czy zawsze mówić prawdę? A co, jeśli prawda może zranić?
Co powiedzieć osobie ciężko chorej, umierającej? Gdzie kończy się szczerość, a zaczyna odpowiedzialność za drugiego człowieka? Jedna z uczestniczek przywołała cytat: „Prawda jest potęgi szczytem, lecz gdy prawdą masz zabić człowieka — kłam.”
Rozmowę podsumowałyśmy słowami: dobre rady, dylemat i mądrość, moralny niepokój, odwaga i szacunek, szczerość wobec siebie i innych, niewiedza, refleksja.
Bardzo dziękujemy uczestniczkom spotkania.








